Rektorzy polskich uczelni wystąpili z wnioskiem o przyznanie specjalnych stypendiów studentom I roku tylko za to, że wybrali ścisłe kierunki studiów.
Rektorzy obawiają się bowiem, że w krótkim czasie naszemu krajowi grozi zapaść cywilizacyjna. Argumentują to tym, że odkąd na maturze nie ma obowiązkowej matematyki, uczniowie wybierają łatwiejsze, humanistyczne przedmioty. Każdy przedmiot ścisły opiera się bowiem o matematykę.
Sytuacja stała się już tak poważna, że w tej sprawie zabrał głos były rektor KUL-u Stanisław Wielgus, wygłaszając, chyba jedyną w historii, homilię poświęconą… matematyce. Otóż stwierdza on, że matematyka, poczynając od XIV wieku, legła u podstaw nauki nowożytnej, za pomocą równań matematycznych wyjaśniającej rzeczywistość. To dzięki tak pojętej nauce nowożytnej – kontynuuje Jego Eminencja – stworzona została współczesna cywilizacja techniczna, którą przyjął i stosuje cały świat. Następnie mówił, że zwolennicy ograniczania roli matematyki w kształceniu uczniów nie rozumieją niestety jeszcze jednego niesłychanie ważnego, pedagogicznego tym razem, aspektu, a mianowicie tego, że bez pomocy matematyki nie można nauczyć dziecka poprawnego, ścisłego i logicznego myślenia. To właśnie matematyka – stwierdza arcybiskup – gimnastykuje umysł ucznia. To ona, w sposób niedostrzegalny, czyni elastycznym jego umysł, tak by mógł sobie dawać radę w najbardziej nieoczekiwanych intelektualnie sytuacjach, by był twórczy i samodzielny. W podsumowaniu homilii Jego Eminencja mówił, że godziny poświęcone w szkole matematyce nigdy nie były i nie są zmarnowanym czasem.
Z całą pewnością przywrócenie obowiązku zdawania matematyki na maturze nie zmieni radykalnie złej sytuacji w zakresie tak zwanych kompetencji matematycznych naszej młodzieży. Wielu wybitnych dydaktyków matematyki twierdzi – na przykład prof. Wacław Zawadowski – że matematyka jest dziedziną, która wymaga i od ucznia, i od nauczyciela wielkiej dyscypliny myślowej, systematyczności i pracowitości. Z tych właśnie powodów – uważa wspomniany dydaktyk – matematyka powinna być nauczana w szkole w dość rozległym zakresie, i to zarówno tematycznym, jak i czasowym. Oczywiście mają rację, lecz ich postulat dotyczący zwiększenia zakresu nauczania matematyki, zwłaszcza pod względem tematycznym, w sytuacji, jaka obecnie panuje w naszym kraju, jest absolutnie nierealny. Otóż wzrost wydatków związanych z samym zwiększeniem wymiaru godzin, w jakim matematyka jest nauczana w szkole, być może jest dla budżetu do udźwignięcia, lecz z całą pewnością nie załatwi to sprawy niskich kompetencji matematycznych polskiej młodzieży. Tutaj niezbędny jest wzrost zakresu – i to znaczny – pod względem tematycznym, w jakim nauczana jest w Polsce matematyka. Krótko mówiąc, niezbędna jest – i to w znacznym zakresie – reforma programowa, a to już wymaga nie tylko dużych nakładów finansowych związanych z dokształcaniem nauczycieli, na przykład na studiach podyplomowych, lecz przede wszystkim długofalowych działań, na które – jak wynika z obaw rektorów polskich uczelni – nie ma już czasu. Niezbędne są działania mogące bardzo szybko przynieść wymierne rezultaty w postaci wzrostu owych kompetencji matematycznych naszej młodzieży. Szczególnie ważne jest przełamanie lęku, jaki odczuwa polska młodzież przed matematyką. Tylko to może spowodować zainteresowanie ścisłymi kierunkami studiów. Osiągnięcie tego w krótkim czasie wcale nie jest niemożliwe. Wystarczy tylko przekonać uczniów, że matematyka wcale nie musi być trudna i że wcale nie jest tylko dla wybranych, oraz że może ją zrozumieć nie tylko uczeń bardzo zdolny, ale również ten przeciętny, a nawet – jeśli jest umiejętnie wykładana – to także uczeń słaby, mający spore braki w edukacji matematycznej. Już od bardzo dawna znany jest sprawdzony sposób skutecznie zwalczający „kompleksy matematyczne”. Stosowany był już w starożytności. Jest nim matematyka rozrywkowa. Choć jest to dziedzina matematyki znana już od starożytności i do dziś niezwykle dynamicznie rozwijająca się, to jednak jak komuś powie się o jej istnieniu, to robi wielkie oczy. Jest zdumiony, że matematyka może być rozrywką. Spotkało to również Lecha Pijanowskiego – znanego polskiego specjalistę od matematyki rozrywkowej. Otóż na początku lat 70. zaproponował on redakcji „Życia Warszawy” utworzenie kącika poświęconego łamigłówkom logicznym i matematycznym. W redakcji na początku nie chciano nawet o tym słyszeć. Propozycja wydawała im się zabawna. W gazecie nie wyobrażano sobie bowiem, że ktoś mógłby zajmować się matematyką dla rozrywki. Pijanowski był jednak człowiekiem bardzo upartym, a na dodatek był cenionym krytykiem filmowym, więc w końcu postanowiono utworzyć ów kącik matematyczny, ale tylko po to, aby wylać Pijanowskiemu na głowę „kubeł zimnej wody”, żeby raz na zawsze wbił sobie do głowy, że matematyka nikogo interesować nie może. Kącik powstał, a rozwiązania zaczęły napływać nie tylko z Polski czy Europy, ale również z innych kontynentów, a nawet z krajów bardzo dla nas egzotycznych, o całkowicie innej kulturze i zwyczajach niż nasze, a mianowicie z Iranu i Iraku. W redakcji nie mogli ochłonąć ze zdumienia, tylko sam Pijanowski nie był tym ani trochę zdziwiony i twierdził, iż dowodzi to, że błędny jest powszechnie panujący pogląd, iż tak zwany „szary człowiek” nie lubi matematyki i logiki.
Pijanowski nie był zaskoczony rozwojem sytuacji, gdyż najprawdopodobniej znał przypadek „Scientific American” – upadającego w drugiej połowie lat 50. czasopisma amerykańskiego, które dzięki utworzeniu kącika matematycznego znalazło się, z biegiem czasu, w gronie największych czasopism na świecie. Obecnie tłumaczone jest ono na liczne języki i wydawane w wielu krajach (w Polsce pod tytułem „Świat Nauki”). Osoba, która tak rozsławiła „Scientific American” prowadzonym przez siebie kącikiem matematycznym, to Martin Gardner. Gdy jednak w 1982 r. odszedł on na emeryturę, to mimo tego, że w USA jest ponad 300 mln ludzi i redakcja „Scientific American” powierzała prowadzenie kącika różnym osobom, nie znalazł się jednak nikt, kto umiałby pisać o matematyce równie przystępnie, jak czynił to Martin Gardner. Z tych samych przyczyn zniknął kącik matematyczny z „Życia Warszawy”. Po śmierci Lecha Pijanowskiego w styczniu 1974 roku nikt już nie potrafił tak interesująco i zrozumiale pisać o matematyce jak on i zainteresowanie kącikiem znacznie zmalało, aż w końcu przestał istnieć.
Wspomniani wcześniej dydaktycy matematyki mówią jedynie o szkole, zapominając całkowicie o książkach czy czasopiśmie matematycznym, które – jeśli są przystępnie napisane – mogą odegrać istotną rolę w edukacji młodego pokolenia. Mogą stać się integralną częścią systemu edukacyjnego – zwłaszcza jeśli chodzi o czasopismo matematyczne – wzbogacając ów system i rozpowszechniając takie zagadnienia matematyczne, które w żadnym wypadku nie mogą być realizowane na lekcji w szkole. Co konkretnie mam na myśli? Proszę popatrzeć na dołączoną do niniejszego tekstu kserokopię, na której widać fragmenty książki pod tytułem „W krainie łamigłówek logicznych i matematycznych”. Proszę przyjrzeć się zadaniu 47, zaczynającemu się na stronie 47, którego rozwiązanie ma początek na stronie 235. Czy to zadanie – łamigłówka nadaje się do realizacji na lekcji? Z całą pewnością nie. Nauczyciel po prostu nie zdążyłby go rozwiązać w ciągu 45 minut, a więc w czasie trwania lekcji. Niewątpliwie ma ono jednak wielkie walory edukacyjne: z jednej strony nie wymaga jakiejś większej wiedzy matematycznej, a z drugiej wymusza przeprowadzenie złożonego rozumowania, które musi być ścisłe, precyzyjne i logiczne. Daje więc uczniowi to, czego nie może on otrzymać na lekcji, a co były rektor KUL-u uznał za szczególnie ważne w procesie kształcenia uczniów. Po prostu łamigłówki matematyczne i logiczne, które potrafią niebywale rozwinąć u ucznia umiejętność ścisłego myślenia, nie nadają się do realizacji na lekcji. Za to doskonale sprawdzają się w samodzielnej pracy z tekstem. Przyzwyczajenie ucznia do samodzielnego podnoszenia kwalifikacji powinno być wpisane w zadania systemu edukacyjnego. Jak przewidują bowiem specjaliści, dzisiejszy uczeń będzie musiał w przyszłości kilkakrotnie zmieniać swoje kwalifikacje, co związane jest ze zmianami na rynku pracy. Czasopismo matematyczne będzie spełniać zatem wiele bardzo pożytecznych ról w systemie oświatowym; będzie mianowicie pogłębiać i poszerzać umiejętności matematyczne uczniów objęte programem nauczania; na grunt systemu edukacyjnego przeszczepiać te treści matematyczne, które nie są objęte aktualnie obowiązującym programem nauczania, a mają niezwykle istotne znaczenie dla rozwoju intelektualnego młodego człowieka; będzie zapoznawać z najwybitniejszymi osiągnięciami, jakie dokonały się na Zachodzie w zakresie nauczania matematyki, zwłaszcza w obszarze rachunku prawdopodobieństwa i statystyki matematycznej; będzie także wdrażać uczniów do samokształcenia. Wszystko to jest możliwe pod jednym wszakże warunkiem: że artykuły w czasopiśmie będą pisane niezwykle przystępnie, tak że mimo iż często będą dotykać zagadnień z zakresu matematyki wyższej, to mimo to będą w pełni zrozumiałe nie tylko dla przeciętnych uczniów gimnazjów, nie mówiąc już o licealistach, ale nawet dla zdolniejszych uczniów szkół podstawowych.
„Świat Matematyki” jest właśnie takim czasopismem. Proszę popatrzeć na pierwszy artykuł dotyczący programowania dynamicznego. Programowanie dynamiczne jest częścią działu matematyki nazywanego badaniami operacyjnymi. Jest to bardzo trudny dział matematyki wyższej, a mimo to artykuł zamieszczony w „Świecie Matematyki” będzie w pełni zrozumiały dla zdolniejszych uczniów na przykład z szóstej klasy szkoły podstawowej. Pozostałe dwa artykuły dotyczą matematyki rozrywkowej, a ostatni – zadania tekstowego, rozwiązywanego za pomocą równania nieoznaczonego pierwszego stopnia z dwiema niewiadomymi. Jest to zagadnienie nieobjęte programem nauczania nie tylko w szkołach, ale również na studiach, mimo że zajmuje centralne miejsce w matematyce i może być przedstawiane na elementarnym etapie nauczania, na przykład na kółku matematycznym w szóstej klasie szkoły podstawowej. Po tematyce tych czterech artykułów można już się domyślić, że „Świat Matematyki” jest czasopismem bardzo ambitnym, mimo że teksty drukowane w nim są bardzo przystępne. Nie ma u nas artykułów adresowanych do poszczególnych grup wiekowych, lecz każdy z nich będzie równie interesujący dla licealisty, gimnazjalisty, jak i ucznia ostatniej klasy szkoły podstawowej, a także niewątpliwie… dla nauczyciela, ponieważ na łamach „Świata Matematyki” często będą gościć teksty nieznane także nauczycielom. Bez obaw, nawet te artykuły będą w pełni zrozumiałe dla gimnazjalistów.
Sądzimy, że wysiłek, jaki wkładamy w redagowanie „Świata Matematyki”, zostanie doceniony przez władze oświatowe i że dzięki temu nasze czasopismo szybko stanie się integralną częścią systemu oświatowego w Polsce, służąc z pożytkiem uczniom, a przez pobudzanie wzrostu zainteresowania ścisłymi kierunkami studiów zapobiegnie scenariuszowi wydarzeń, który spędza sen z powiek rektorom polskich uczelni.
Eugeniusz Sikorski redaktor raczelny |